Ludziom szycie ręczne kojarzy się z ogromną pracą, czasochłonnością, nierównymi ściegami, i haftowaniem. Dla mnie to istna terapia psychologiczna. Można się wyciszyć, zająć czymś myśli i ręce, obejrzeć jedną lub dwie dramy historyczne 🙂
Swoje ręczne szycie zaczęłam od fastrygowania – przefastrygowałam kilometry szwów, podłożeń, marszczeń, itd. Pomagałam mamie – nie przesadzając, fastrygowałam od 10 roku życia do zeszłych wakacji – tylko fastrygowałam. Z maszyną średnio się lubimy – pierwsze moje z nią spotkanie zakończyło się złamaniem igły (potem okazało się, że to nie była moja wina – transporter był pęknięty), po którym to nie tknęłam maszyny przez 8 lat 😉 W końcu, gdy odziedziczyłam Łucznika (tego od złamanej igły), postanowiłam przemóc dziecięcy strach i siąść do szycia.
Mimo to, nadal uwielbiam szyć ręcznie 😉
Wiele osób widząc szyte przeze mnie rzeczy regencyjne wprost nie wierzy, że wszystko to uszyłam w rękach. Nie oszukałam przy żadnym ściegu, wszystkie wykonałam zgodnie z realiami epoki. Dzięki Bogu, w szyciu ręcznym potrzebne są tylko 3 ściegi 😉
Chcę się z wami podzielić trikami na szycie w miarę szybkie, bezbolesne, i przyjemne.
1. Pamiętaj, że są trzy szwy: przed igłą, za igłą i ścieg kryty. Każdy jest przydatny, a przy różnym stopniu ścisłości można uzyskać różne efekty.
Ścieg przed igłą – gdy szyjemy równo, zachowując jednakowe odstępy otrzymujemy fastrygę. Gdy z jednej strony wydłużamy nić, z drugiej skracamy, mamy klasyczny ścieg przed igłą.Należy „od góry” łapać tylko parę nici, pozwalając iść nitce górą.
Ścieg za igłą – ścieg, który opanowałam do perfekcji 😉
Igłę cofamy – wbijamy ją od spodu, robimy pętlę „do tyłu, wymijamy miejsce wbicia i wybieramy dalszy punkt .
Należy „od góry” łapać tylko parę nici, pozwalając iść nitce górą.
Ścieg za igłą – ścieg, który opanowałam do perfekcji 😉
Igłę cofamy – wbijamy ją od spodu, robimy pętlę „do tyłu, wymijamy miejsce wbicia i wybieramy dalszy punkt .

Ścieg mieszany – bardzo przydatna mieszanka dwóch poprzednich. Ścieg przed igłą jest szybki, ścieg za igłą jest bardzo mocny.
Jak je połączyć?
Wykonać 10,12 „oczek” ściegu przed igłą, a następnie 2,3 ściegu za igłą.

Jest to świetna metoda na zaoszczędzenie czasu. Nie polecam go tylko przy szwach „narażonych” na prucie – łączących spódnicę i stanik sukni, marszczenia itd. Tam przydatniejszy jest ścieg za igłą.
Ścieg kryty – moja zmora, ciągle coś mi w nim nie pasuje.
Ścieg niewidoczny. Łapiąc na krzyż nitki materiału, możemy elegancko podłożyć spódnicę –

Te 3 (i pół) szwu to wszystko, co nam potrzeba w ręcznym szyciu 😉
2. Dobre narzędzia to podstawa. Ostre, gładkie igły, szpilki, gładka nić potrafią umilić życie.
Igła powinna być długa, cienka, ostra, dobrze opiłowana (żadnych zadziorków), osobiście nie polecam igieł samonawlekających – nić nie chce się przesuwać w oczku. Warto również pamietać, ze igły, szpilki, nożyczki wraz z używaniem zużywają się – tępieją, matowieją, robią się szorstkie. Wtedy igłę trzeba wymienić. Spotkałam się z opinią, że najlepsze są stare, prawie że antyczne igły i szpilki – i muszę się zgodzić! 😉 Moje szpilki pochodzą od pewnej starszej pani, która całe życie lubiła mieć zapasy. W tym zapasy szpilek 😉

3. Naparstek!
Nikt nie lubi mieć dziur w palcach. Ja używam naparstka głównie przy szyciu ciężkich rzeczy – dżinsu, paru warstw bawełny, marszczeń, fiszbin – używam wtedy naparstka i … kombinerek 😉
4. Dobre oświetlenie. Lampka punktowa, okno, lampa kreślarska – gdy szyjemy czarne materiały światło ratuje nas od ogromnego bólu głowy.
5. Świeca. Warto mieć pod ręką świecę z wosku pszczelego – szczególnie, gdy szyjemy len, albo używamy naturalnych nici. Przeciągnięcie nici jak w maśle pozwala na jej wygładzenie – nić rzadziej się zrywa, plącze, ucieka 😉
5. Cierpliwość! Efekt będzie warty zachodu, jeśli nie za pierwszym razem to za 10 ;).
Mam nadzieję, że te parę rad wam się przyda, czy to przy szyciu sukni, czy przy przyszywaniu guzika 😉
Jakie wy macie sposoby na ułatwienie sobie niezbyt miłych czynności?



0 komentarzy